Są takie dni, kiedy wszystko jest „w porządku”. Nie dzieje się nic spektakularnego. Nikt nie bije braw, nic nie wybucha, nie ma przełomu. Jest ciepła herbata, światło w oknie, zwykłe „cześć” w drzwiach, droga do pracy, rozmowa o niczym, sen, który w końcu przychodzi. Właśnie to często bywa naszym największym zasobem, którego paradoksalnie najczęściej nie doceniamy. Zwyczajność jest cicha. Nie krzyczy. Nie domaga się uwagi. Biegnąc dalej za kolejnym zadaniem, wyzwaniem, rolą do odegrania, kolejnym poziomem do zdobycia rośnie napięcie, przemęczenie i osamotnienie. Kiedy w końcu coś pęka i stawia nas w osłupieniu, mówimy, że „Nie wiem, kiedy to się stało”? Wtedy niezwyczajna zwyczajność przychodzi z ratunkiem, gdy obecność drugiego człowieka leczy bardziej niż dobre rady.
Kryzys nie zawsze przychodzi jak burza
Kryzys emocjonalny to stan nierównowagi psychicznej, będącej naturalną częścią ludzkiego życia. Taki moment, w którym dotychczasowe sposoby radzenia sobie okazują się niewystarczające. Jakby nasze wewnętrzne „narzędzia” nagle przestały pasować do sytuacji. Kryzys bywa punktem zwrotnym – dotyka zdrowia, relacji, poczucia tożsamości, sensu dalszego działania. Często wydarza się wtedy, gdy coś zagraża temu, co cenimy – bezpieczeństwu, rodzinie, stabilności, miłości, godności, planom, które trzymały nas w pionie. Przeżywanie kryzysów nie świadczy o ludzkiej słabości, świadczy o tym, że jesteś człowiekiem, któremu życie postawiło warunki trudniejsze niż jego aktualne zasoby.
Przeczytaj również: Przeszłość, którą warto pogrzebać
Czasem najważniejsza jest ludzka obecność
W naszej kulturze nieco przywykliśmy do myśli, że gdy robi się źle, trzeba „iść po profesjonalną pomoc”. Oczywiście dostępność psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, czy interwentów kryzysowych jest konieczna w sytuacjach bez wyjścia. Jednakże warto wiedzieć, że z wieloma kryzysami jesteśmy w stanie poradzić sobie sami, gdy mamy w swoim otoczeniu właściwych ludzi. Nie zawsze potrzebujemy od razu procedury. Czasem potrzebujemy jedynie człowieka – kogoś, kto jest obok, kto nie ucieka, nie naprawia na siłę, nie ocenia – kogoś, dla kogo nasze jestestwo jest ważne. Obecność drugiego człowieka jest fundamentem pomocy opartej na humanistycznej relacji wsparcia, zbudowanej na autentyczności, empatii i bezwarunkowej akceptacji. To elementy, które na pewno zapewni nam w gabinecie specjalista. Ważniejsze jest to, że możemy je otrzymać również od przyjaciela, siostry, kolegi z pracy, sąsiadki, czy zaufanej osoby z uczelni, nie będącej w roli specjalisty, ale w roli człowieka.
Przeczytaj również: Prawdziwe poznanie samego siebie
Wysłuchanie bez ocen, bez naprawiania, bez doradzania
Jednym z najważniejszych elementów pomagania jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której dana osoba nie będzie musiała udawać, kontrolować się, obawiać się krytyki czy odrzucenia. Ważne, by mogła wyrazić to, co rzeczywiście czuje, bez oczekiwania bycia dzielną. Czasami wystarczy sama obecność drugiej osoby, by razem pobyć i pomilczeć. Budowanie atmosfery sprzyjającej ujawnieniu swojego problemu, zdejmuje napięcie z barków i sprzyja temu, że powraca zatrzymany oddech. W kryzysie człowiek często nie potrzebuje „rozwiązania” w pierwszej minucie rozmowy. Potrzebuje najpierw zostać usłyszany. Wysłuchanie jest jak opatrunek, który nie goi całej rany, ale zatrzymuje krwawienie.
Jak wygląda wysłuchanie w praktyce?
1) Parafraza zamiast rady
Zamiast: „Nie przejmuj się, będzie dobrze” bardziej pomaga: „Brzmi to tak, jakbyś była już zmęczona ciągłym udowadnianiem, że dajesz radę.”
Zamiast: „Musisz postawić granice” bardziej pomaga: „Widzę, że trudno ci powiedzieć „dość”, bo boisz się, że kogoś zawiedziesz.”
2) Zgoda na emocje
Czasem ważniejsze jest przyzwolenie na płacz, złość, żal, czy wstyd. Stąd zamiast mówić: „Uspokój się”, powiedz: „Masz prawo tak reagować.”
3) Cisza, która nie zawstydza
Badania potwierdzają, że w grupach wsparcia, np. dla osób w żałobie, osoby często przyznawały, że przełomem dla nich było to, że mogli „wygadać się” do końca, nawet jeśli pojawiał się płacz i długie pauzy, a nikt im nie przerywał i nie oceniał.
4) Zwykłe „jestem” w codzienności
Czasem wsparcie to nie rozmowa do rana, tylko sygnały, które mówią: „Jestem”. „Nie znikam.” Zwykłe mikro-gesty robią ogromną różnicę, bo u osoby w kryzysie najcięższe jest poczucie, że jest nieważna. Możesz więc zareagować tak:
- „Idę do sklepu, chcesz żebym coś ci przyniósł?”
- „Wyjdziemy na 15 minut? Nie musisz nic mówić.”
- „Napisz tylko kropkę, jeśli chcesz, żebym zadzwoniła.”
Przeczytaj również: Mądre wspieranie osoby w kryzysie
Buduj wyspy kompetencji, by zadbać o swoją samoocenę
Kryzys często obniża samoocenę, stąd osoba może myśleć o sobie w kategoriach nieradzenia sobie, bycia do niczego, czy braku poczucia sprawczości. Pomoc w takiej sytuacji polega na przerwaniu błędnego koła negatywnego myślenia o sobie. Nie chodzi o to, by komuś wmawiać, że jest „super”, ale delikatnie przypominać konkretne sytuacje, w których dana osoba sobie poradziła, posiadając odpowiednie zasoby.
Co może pomóc?
- Historia sukcesu: powrót do jednej małej sytuacji, w której mimo trudności osoba zrobiła krok do przodu. Możesz ją zapytać: „Co wtedy zadziałało? Co to mówi o tobie?”
- Notes pozytywów: codzienny zapis 1–3 mikro-sukcesów, typu: „Wstałam i zjadłam śniadanie”, „Oddzwoniłam”, „Nie weszłam w kłótnię”, „Poprosiłam o pomoc”. To może wydawać się infantylne, ale nie jest. Pomaga osobie w kryzysie budować magazyn dowodów na to, że nadal sprawnie działa nawet wtedy, jeśli odbywa się to w zwolnionym tempie.
- Wyspy kompetencji: wybór jednej rzeczy, którą osoba w kryzysie potrafi robić i oparcie sie o nią jak o poręcz. Dla jednych będzie to zwyczajny spacer, a dla innych gotowanie, czy kontakt z życzliwą sobie osobą.
Przeczytaj również: Relacja to spotkanie
Egzystencjalny wymiar zwyczajności
W sytuacjach granicznych, tj. choroby, straty, rozpadu ważnych relacji, może pojawić się pytanie o to „co dalej?”. W takich sytuacjach warto przypomnieć sobie słowa Viktora Frankla, który uważał, że człowiek potrafi przetrwać trudne chwile dzięki drugiemu człowiekowi i dzięki wartościom, które nadają sens cierpieniu. Czasem tym sensem nie jest wielka misja. Czasem sensem jest świadomość, że: „Dla kogoś jestem ważna” lub „Jest jeszcze coś, co mogę ocalić – w sobie, w relacji, w codzienności.” Niezwyczajna zwyczajność jest fundamentem rozmowy przy stole, życzliwego spojrzenia, wiadomości „myślę o Tobie”, spaceru bez celu, możliwości powiedzenia prawdy bez lęku.
Sprawdź, co Ciebie ratuje
Jeśli czujesz, że biegniesz zbyt szybko, spróbuj nie zaczynać od rewolucji, ale zacznij od pytania:
- Kto jest moim życzliwym człowiekiem? (choćby jednym)
- Komu mogę powiedzieć: „Potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał/a”?
- Co w mojej zwyczajności jest zasobem, którego nie doceniam?
- Jaką jedną „wyspę kompetencji” mogę dziś wzmocnić?
Nie zawsze kryzys jest informacją, że trzeba natychmiast wszystko zmienić. Czasem jest informacją, że trzeba wrócić do tego, co najprostsze – do relacji, obecności, człowieka obok i do życia, które chociaż jest zwyczajne, staje się naprawdę niezwyczajne i leczące, jeśli ktoś w nim jest z nami.
Każdy z nas jest ekspertem od własnego życia. Stąd nawet jeśli jest trudno, jeśli potrzebujemy wsparcia, nasze doświadczenie jest ważne, własna perspektywa ma znaczenie, a indywidualne tempo jest w porządku.
Literatura
Błażek, M. (2014) Rozwód jako sytuacja kryzysowa w rodzinie. W: I. Janicka, H.Liberska (red.). Psychologia rodziny. Wydawnictwo naukowe PWN.
Cierpiałkowska, L, Sęk, H. (2016). Psychologia kliniczna. Wydawnictwo PWN.
Heszen-Celińska, I., Sęk, H. (2020). Psychologia zdrowia. Wydawnictwo PWN.
Kubacka-Jasiecka, D. (2010). Interwencja kryzysowa. Pomoc w kryzysach psychologicznych. Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne. Str. 266-284
Malina, A. (2023). Wspierające interakcja społeczna jako pojęcie służące opisaniu sytuacji osób w kryzysie niepłodności. Przegląd psychologiczny, 66 (3): 7-18.
Mikulska, M. (2017). Grupa wsparcia dla osób w żałobie jako forma profesjonalnej pomocy psychologicznej osobom osieroconym. Psychoonkologia, 21 (2): 66–73

